wtorek, 12 maja 2009

Muzyka we mnie - w muzyce ja...

Muzyka..moja kolejna pasja! Wiem, wiem...większość z Was pewnie stuka się w głowę myśląc sobie, że nadużywam tego słowa, ale jak inaczej nazwać coś, bez czego życie nie byłoby takie samo...
W mojej duszy najgłośniej gra jazz, o tym pewnie jeszcze nie raz wspomnę, ale muzyka, która łączy naszą rodzinę, jest zdecydowanie ostrzejsza!
Już kiedy byłam w ciąży ostre brzmienia były moją największą ciążową zachcianką, a Mimi mieszkająca wtedy w brzuszku, szalała w takt piosenek Dżemu!
W naszym domu nigdy nie brakuje dźwięków. Od poczatku staramy się tez muzykować całą trójką. Na Dzień kobiet Mimbla dostała swój pierwszy instrument (dzwonki, za którymi szaleje!), a z Tatusinymi gitarami zaczyna się oswajać :)
Od niedawna Mimi z niezwykłą wrażliwością reaguje na muzykę...fascynuje się wszystkimi dźwiękami, kołysząc się nawet w rytm płynącej wody z kranu! To niesamowite (wiem..tego słowa też zbyt często używam ;p ), ale dopiero teraz dzięki Mimi zwracam uwagę na to, ze muzyka nas otacza! Wszystko co słyszymy, wszystkie pojedyńcze dźwięki dnia codziennego łączą się w muzykę! Początkowo bawiło mnie to bardzo, kiedy Mimbla zaczynała tańczyć przy dźwiękach pędzących bolidów F1, ale z czasem dotaro do mnie, że od tej małej istotki mogę się wiele nauczyć...
Takie małe zadanie domowe mam dla Ciebie...
zamknij proszę teraz oczy i wsłuchaj się w to co Cię otacza...
choć chwilkę...
co słyszysz?
Bo u mnie gra cudna muzyka tykającego nocną porą zegara................



Posłuchać się nie da, ale zobaczcie co w naszej rodzinie gra :)









































Wiem, że długi ten post....gatuluję tym, którzy dotrą, aż tutaj ;p

8 komentarzy:

Kejt The Chocolate pisze...

Violu :* Masz u mnie grejt cmoka :*
Przepięknie piszesz o rzeczach z pozoru zwyczajnych. Doskonale wiem, o czym mowa. W czasie Wielkiego Piątku postanowiłam odmówić sobie czegoś, bez czego żyć normalnie nie potrafię- muzyki. I myślałam, że nie wytrzymam. Gra w głowie, gra na ulicy, puszka po coli też.

Patrzę na Twojego Męża i troszkę mi żal... Badyli sprzedał Ibaneza, gdy potrzebowaliśmy kasy na osprzęt fotograficzny... Pewnie kiedyś jeszcze kupimy :)

Pielęgnujcie w Mimi muzyczny feeling, będzie dzięki temu szczęśliwsza. I wiesz co??? Franzol też "tańczy" :)

Violu :*

Koroneczka pisze...

Trzeba przyznać, że masz oko do fotografii. No i taką cudną modelkę na dodatek! :D

rachel pisze...

śliczne zdjęcia!!! miło sie je ogląda!:)

Violetka pisze...

Cieszę się, że zdjęcia podobają się Wam :) Ostatnio odkryłam kolejną pasję...cierpię tylko z powodu braku lepszego sprzętu, bo ten, który posiadam baaaardzo mnie ogranicza, ale dobrze, że jest :)
Kejt....dziękuję za to co napisałaś.... nawet nie wiesz jak bardzo!!!

Anita pisze...

W tych wszystkich zdjęciach najbardziej urzekła mnie Mimi grająca na dzwonkach! :)
i oczywiście Wiola nie byłaby sobą, gdyby Berci nie nałożyła chustki na głowę :)
Kocham Cię :*

Szkatułka z wyobraźnią pisze...

Wiem co czujesz bo dla mnie muzyka też jest fabryką emocji, przeżyć, wspomnień...przepiękna seria zdjęć i ta piękna optymistyczna chustka na włosach Mimi;)

craft by Maryla pisze...

Warto było dotrzeć aż tutaj,
z przyjemnością oglądam wasze zdjęcia i fajnie, że umiecie się cieszyć chwilą,drobiazgami,które innym umykają.Dla nas są ważną częścią codzienności.
Cieszcie się,bo wiesz mi, czas tak szybko mija... wiem to, bo moje mimble są już dorosłe i jest inaczej (nie znaczy to że nie fajnie....).Pozdrawiam.

koronka pisze...

To zdjęcie gdzie Malutka gra na cymbałkach, a tata na gitarze... no bomba! :-)